W nocy nie spałam. Wstałam po cichu, otworzyłam sejf i wyjęłam to samo zdjęcie. Sylwia. Uśmiechnięta, z kucykiem, z plecakiem na ramieniu. Od 210 do 2212. Liczby wypisane długopisem na odwrocie….
Wstałam z kanapy i podeszłam do panoramicznego okna. Za szybą Warszawa oddychała wieczornym ruchem, ale ja niczego nie widziałam. Wzrok uciekał mi gdzieś w głąb własnych myśli, tam, gdzie od tygodni tłukło się to samo pytanie: dlaczego to robi? Dlaczego udaję, że wszystko jest w porządku? Odwróciłam się i weszłam do kamienicy, bo przecież musiałam … Read more