Mocno chwyciła mnie za nadgarstek i spojrzała mi prosto w oczy. “Nie wracaj dziś do domu” — powiedziała. Wiedziałem, że to bezdomna kobieta z problemami psychicznymi, ale coś w jej głosie…
Naprawdę szczerze powiedziałem jej, że jej nie rozumiem, ale obiecałem. I to była jedyna rzecz, która uratowała mi życie. Każdego ranka o ósmej piętnaście schodziłem z mojej kamienicy na nałęczowskim do księgarni na alejach Jerozolimskich. Październikowa mgła spływała znad Wisły, zamieniając Warszawę w senne, nierealne miejsce. Tego wtorku była gęstsza niż zwykle. Skręciłem w aleje … Read more