Drzwi mojego biura się otworzyły i zobaczyłam ją na swoim krześle. Kręciła się na nim jak dziecko, stopy w powietrzu, z uśmiechem, który zamarł mi w głowie. „Ups. Chyba będziesz musiała zacząć od…
„Ups. Chyba będziesz musiała zacząć od nowa, nieudacznico. ” Siedziała na moim krześle. Nie tylko siedziała – obracała się na nim jak dziecko, które znalazło nową zabawkę. Stopy unosiły się lekko przy każdym obrocie. Uśmiechała się. Dosłownie się uśmiechała. Stałam w drzwiach mojego biura, trzymając dwie filiżanki herbaty. Jedną dla siebie, jedną dla osoby, o … Read more